JOGA w moim życiu

Moja przygoda z jogą zaczęła się ekstremalnie.

Był to czas kiedy poważnie zachorowałam, właściwie lekarze nie mogli ustalić co się dzieje. Jakaś infekcja wirusowa, trzeba wyleżeć- usłyszałam na SOR-ze, gdzie znalazłam się z okropnymi zawrotami głowy, które uniemożliwiały mi stanie i siedzenie. Byłam słaba, każdy centymetr ciała bolał niemiłosiernie, w głowie pustka i zalewający mnie zimny pot. Po szeregu badań, z tomografią głowy włącznie podano mi kroplówkę na wzmocnienie i kazano iść  do domu. Leżałam zastanawiając się, co tak naprawdę mi dolega?. Wiedziałam o Hashimoto już sporo, ale nie powiązałam mojego stanu z tą chorobą. Zaczęłam dużo czytać. Miałam w końcu czas. Czytałam różne artykuły na temat choroby Hashimoto, ale najczęściej wracałam na blog Agnieszki Maciąg. Jakoś tak nastrajał mnie pozytywnie. Tam też zaczęłam czytać o jodze, jak jej pomogła i jak pomaga innym. Zaczęłam drążyć temat. Na drugi dzień poprosiłam mojego syna, żeby kupił mi płytę Agnieszki  Maciąg-  JOGA. Musiałybyście widzieć minę mojego syna, gdy usłyszał moją prośbę. Odpowiedź była natychmiastowa: “mamo ty oszalałaś, nie możesz ruszać się z łóżka, a będziesz ćwiczyć jogę?”. TAK, tak postanowiłam. Syn kupił mi płytę, a ja powoli, na początku z dużym bólem wykonywałam kolejne asany. I tak jest do dzisiaj, codziennie. Od tamtego czasu upłynął już ponad rok. Wytrwale uczyłam się wstawać bardzo wcześnie rano, aby każdego dnia ćwiczyć, medytować, modlić się, dziękując Bogu za kolejny dzień mojej niesamowitej przygody jaką stało się moje życie.

A co dała mi joga?

W moim życiu bardzo dużo.

Głównie uporządkowanie dnia. Wstając wcześnie rano (godzina 6) mam czas na wszystko,  a przede wszystkim czas dla siebie. Ta poranna godzina jest tylko dla mnie. Mój organizm budzi się powoli do życia. Oddech, który jest w jodze bardzo ważny dotlenia wszystkie moje komórki. Kręgosłup, który szwankował przez wiele lat (4 przepukliny, dyskopatie, grożąca operacja) dzisiaj wyprawia takie asany, że samej trudno mi uwierzyć. Rozciąga się i wzmacnia stopniowo. Mięśnie, które bolały z każdym poruszeniem są sprawne i mocne. Umysł odpoczywa, a jednocześnie koncentruje się na wykonaniu zadania.

Cisza poranna, śpiew ptaków, wschodzące słońce, to obraz jaki mnie otacza, kiedy mój organizm wchodzi w nowy dzień. Modlitwa, która daje mi wiarę, że to będzie wspaniała podróż. Uwierzcie nie ma nic tak budującego jak dobry początek dnia.

Joga jest wspaniała bo może być dla każdego. Nieważne ile kto ma lat, czy jest rozciągnięty czy nie. Jogini mówią, że jeżeli ktoś oddycha, to może ćwiczyć jogę. 🙂 Daje niesamowicie dużo korzyści.

Daje wolność bycia sobą. Niestety rzadko zauważamy powiązanie naszego samopoczucia z tym jak się nam układa w życiu. Jest  takie  bardzo mądre powiedzenie ,,w zdrowym ciele zdrowy duch,,.

Joga uczy nas jak dbać o to ciało, jak je poznawać od środka, jak go słuchać. Daje niezwykłe korzyści zdrowotne, poprawia krążenie, poprawia rozciągliwość, dotlenia, zmniejsza stres, zmniejsza naszą wagę:)( ja schudłam 12 kg),daje energię, kreatywność, uczy koncentracji. Jednocześnie pozwala nam na sprawdzenie co jest nie tak w naszym ciele, pokazując drogi do pozytywnego rozwiązania.

Ja codziennie doświadczam takiej przemiany, pamiętając o tym, że celem jogi jest dobre samopoczucie. Dzisiaj wiem jak ważne jest pielęgnowanie swojego ciała od wewnątrz, żeby było zdrowe, silne i otwarte. Nieważne są pozycje, ważne jest żeby wyczuwać siebie, bo przez to znajdujemy drogę do swojej intuicji ,która podpowiada nam jak pielęgnować zdrowe,pełne energii ciało i skupiony, a zarazem spokojny umysł.

Ćwiczenie jogi w chorobie Hashimoto, to wielki dar jaki możecie sobie sprawić.

 

8 Replies to “JOGA w moim życiu”

  1. Beata! Właśnie trafiłam na Twojego bloga. Jest moc! Jestem zachwycona. Gratulacje Ci siły i odwagi. Na pewno kosztowało Cie to sporo czasu i cierpliwości, ale efekt jest fantastyczny! Z przyjemnością będę tu częstym gościem! Uściski i powodzenia!

    1. Kochana,dziękuję Ci bardzo ❤❤❤.
      To takie budujące co piszesz.Cieszę się,że Ci się podoba.Zagość na stałe kochana jak stary domownik i pisz jak Cię coś zaciekawi,każdy komentarz mile widziany.
      Całuję z wdzięcznością.❤❤❤.

  2. Z całego serca podziwiam , jakis czas temu byłam na 4 zajęciach Yogi …nie porwały mnie jednak
    wciaz słysze o dobrodziejstwie jakie niesie…i chyba zapiszę się , bo moje ciało woła pomocy , kręgosłup
    w opłakanym stanie , nadczynnosć tarczycy … jak sama sobie nie pomogę to nikt z amnei tego nie zrobi .
    Dziekuje , że jesteś..

    1. Dzień dobry,
      Beatko moja imienniczko :), dziękuję za ten wpis.Joga jest dla każdego dobrodziejstwem.Fakt są różne jej rodzaje i nie każdemu z nas mogą odpowiadać te same. Ja staram się ćwiczyć chociaż raz w tygodniu Hatha jogę i raz w tygodniu kundalini jogę w grupie i codziennie rano sama ćwiczę kundalini jogę. To daje mojemu ciału dużo dobrego. Szczególnie właśnie kręgosłup już nie boli, stawy są sprawniejsze no i umysł spokojny:) Beatko czasami trzeba też pochodzić na rożne zajęcia, bo są różni nauczyciele. Ale ja wierzę, że jak jesteśmy gotowe i z pełną świadomością chcemy ją ćwiczyć to nauczyciel sam nas znajdzie:)
      Życzę dużo zdrowia i odnalezienia swojej ścieżki. Pozdrawiam z całego serca🙂

  3. Pani Beatko a czy wie Pan że Joga nie pochodzi od Boga. Pisze Pani że medytowała i modliła się do Boga i dziękowała. Do jakiego Boga się Pani modliła?. Wie Pani że zły potrafi tak zmanipulować myślenie ludzkie spowodować dobre samopoczucie żeby zwieść od dobrego. Niech się Pani zastanowi bo to grzech do którego ciągnie Pani innych. Nie twierdzę że ćwiczenia są złe bo gimnastyka jest ok ale joga medytacja ZŁA. Nie piszę bo mam złe zamiary nie .Pisze by ostrzec bo wierzę w Jednego i Prawdziwego Boga. Pozdrawiam i życzę zdrowia.

    1. Dzień dobry,
      No cóż, pomodliłam się o mądrość, abym mogła Pani odpisać…
      Joga i medytacja jest dla mnie narzędziem danym od Boga i osobiście bardzo byłabym ostrożna w definiowaniu od kogo ona pochodzi.
      Nie zamierzam nikogo ,,ciągnąć’’ jak to Pani określiła do ,,grzechu’’, ponieważ mamy wolność wyboru w swoich decyzjach daną właśnie od Boga.
      Piszę o swoim doświadczeniu, o prawdzie która mnie przez to doświadczenie dotyka. Na świecie są miliony praktykujących jogę chrześcijan, którzy podobnie jak ja twierdzą, że dzięki jodze stali się lepszymi ludźmi i lepszymi chrześcijanami. Są również księża katoliccy jak Ks. Joseph Pereira, który mówi ,,Mottem mojej praktyki jogi jest: „Łaska realizuje się w ciele”, więc nauczam, jak połączyć chrześcijańską wiarę z hinduską mądrością uwzględniania roli ciała na drodze duchowego wzrostu. Tak pojęta praktyka jogi pomaga mi złożyć przed Bogiem całego siebie – ciało, umysł i ducha.”
      Przypomina również, że Kościół od czasu Soboru Watykańskiego II w 1962 roku otworzył drzwi dla innych systemów religijnych. Świadczą o tym dwa dokumenty soborowe – jeden o Kościele w świecie współczesnym i drugi o związku Kościoła z religiami niechrześcijańskimi . W obu dokumentach znajduje się zachęta do poznania i czerpania z innych duchowości i religii świata:
      „Podobnie też inne religie, istniejące na całym świecie, różnymi sposobami starają się wyjść naprzeciw niepokojowi ludzkiego serca, wskazując drogi, to znaczy doktryny oraz nakazy praktyczne, jak również sakralne obrzędy. Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi (…)Przeto wzywa synów swoich, aby z roztropnością i miłością przez rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii, dając świadectwo wiary i życia chrześcijańskiego, uznawali, chronili i wspierali owe dobra duchowe i moralne, a także wartości społeczno-kulturalne, które u tamtych się znajdują.”
      Słowo joga oznacza POŁĄCZENIE i nie jest to religia. Joga ma działania terapeutyczne, jest nastawiona na poprawę zdrowia. Joga powstała tysiące lat temu, kiedy na świecie nie istniały jeszcze religie.
      Nie mogę zgodzić się, że osoby, które praktykują jogę otwierają się na szatana czy siły ciemności. Nie jest to godne chrześcijanina by osądzać innych.
      Tak szybko zapominamy, że to Jan Paweł II w Asyżu zapoczątkował msze ekumeniczne. W trakcie których wyznawcy wszystkich religii modlili się wspólnie, do tego samego, JEDYNEGO Boga. Tego, który jest Ojcem nas wszystkich, a którego w różnych częściach świata nazywamy różnymi imionami.
      A co do medytacji to od dawna wiadome jest, że chrześcijanie od dawna medytują. Jest to forma modlitwy. Można np. pojechać do benedyktynów do Tyńca na specjalne warsztaty relaksacyjno-medytacyjne. Medytacja jest częścią tradycji chrześcijańskiej praktykowaną od IV w. Jej prekursorem był św. Jan Kasjan, jeden z Ojców Kościoła, a także mistycy: św. Teresa z Avili i św. Jan od Krzyża. W epoce renesansu zapomniana i kontynuowana tylko w klasztorach. A słowa, które polecane są do medytacji, to „maranatha” i „kyrie eleison”.
      Pyta Pani do jakiego Boga się modlę?
      Mogłabym tu wypisać całą litanię bożków, których w swoim życiu stawiają na pierwszy plan ludzie określający się chrześcijanami.( pieniądze, alkohol, narkotyki…..)
      Mój Bóg kocha wszystkie swoje dzieci niezależnie od wyznawanej religii i nie mnie oceniać dlaczego jest ich tak wiele. Jest wspaniałym ojcem, który z miłosierdziem i swoją nieogarniętą przeze mię miłością czeka na każdego.
      Dla mnie joga i medytacja, to bardzo ważny czas, który przynosi mi wyciszenie, spokój wewnętrzny, otwiera przestrzeń do modlitwy i spotkania z Bogiem. Są to przepiękne chwile w całym zabieganym dniu, dzisiaj dla mnie najważniejsze. I mając ufność, że to Bóg kieruje moją drogą, nie mogę kwestionować danych mi narzędzi, które zmieniają na lepsze zarówno mnie, jak i moje najbliższe otoczenie.
      I tak jak napisałam w książce,, Ja zaufałam Jezusowi, który prowadzi mnie każdego ranka w przepiękną przygodę mojego życia. Mocno trzymając go za rękę, podążam z ufnością w nadchodzący dzień i z radością oczekuję tego, co się wydarzy.” Wybrałam Jezusa nie dlatego, że urodziłam się w tym zakątku świata, nie dlatego, że tak mi wpojono od najmłodszych lat, nie ze strachu przed Bogiem. Wybrałam z własnej wolnej woli, z wielkiej miłości do Niego i jego PRAWDY. Jest w moim sercu głęboko i to jest moja wiara a nie religia. Religię tworzą ludzie, BÓG stworzył miłość.
      Jezus uczył nas , że jedyna droga to droga miłości,, będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego ,, Bóg jest wielką miłością i prawdą a droga do niego wiedzie właśnie przez miłość, miłosierdzie i prawdę. Nie ma tam miejsca na zastraszanie, dogmaty, kary, ciągłe życie w poczuciu lęku, bojaźni.
      Dzielę się moją drogą, prawdą, którą znam i którą doświadczam. Znalazła się na niej joga i medytacje i jestem wdzięczna Bogu, że pokazał mi tę drogę przez którą tak bardzo mogę się do Niego zbliżać. Ale każdy ma swoją drogę do przejścia i każdy wybiera tę, która uważa za słuszną.
      Z wdzięcznością i miłością
      Beata

Dodaj komentarz

Block

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X