HASHIMOTO, SZCZYT GÓRY LODOWEJ…

Hashimoto – dziwnie brzmiąca nazwa choroby, którą usłyszałam w 2012 roku. Nie bardzo się przejęłam tą diagnozą – to taka popularna choroba, łyka się tylko małą tableteczkę i można żyć. Tak do tego podchodzi medycyn konwencjonalna. I ja tak do tego podeszłam, do czasu kiedy organizm odmówił mi posłuszeństwa w całej rozciągłości.

Początkowo myślałam, że jest to choroba tarczycy, ale w raz z upływającym czasem i pojawieniami się coraz to nowych dolegliwości zrozumiałam, że to nie jest tylko choroba jednego organu. Że nie wystarczy tutaj łyknąć tabletki jak na przeziębienie i już. Prawdziwe schody zaczęły się kiedy różne dolegliwości były tak uciążliwe i ostre, że potrzebowałam wsparcia lekarzy. Zaczęła się droga od jednego lekarza do drugiego: endokrynologa, ginekologa, internisty, dermatologa, neurologa, proktologa, gastrologa -całkiem niezła lista jak na jeden rok.

Każdy bardzo dobry specjalista w swojej dziedzinie leczył mnie w dobrej wierze  ze skutku, który choroba Hashimoto siała. Łykałam coraz więcej lekarstw i coraz bardziej mój organizm odmawiał posłuszeństwa. Aż pewnego dnia było już tak źle, że nie miałam siły wstawać i rozpoczynać następnego dnia bo wiedziałam, że będzie tylko gorzej. Depresja, lęk, stres, zniechęcenie to pochodne tej choroby, które zatruwają nasze ciało, umysł i duszę. Stanęłam przed ścianą i w pokorze prosiłam Boga o wsparcie, o pokazanie mi drogi, którą powinnam podążyć, aby uratować siebie. Dostałam taką szansę. Mocno do dzisiaj się jej trzymam, chociaż nie zawsze jest  łatwo. Dzisiaj wiem, że Źródło z którego czerpię swą siłę jest niewyczerpane, że każdy może z niego nabierać i tworzyć swoją jedyną niepowtarzalną drogę do szczęścia i zdrowia. Pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić to odpowiedzieć sobie na pytanie – czy jestem gotowa i czy naprawdę chcę zmienić całkowicie swój styl życia? Wierzę głęboko, że nic nie dzieje się przypadkowo. Każde nasze doświadczenie  służy wzrostowi naszej duszy. Wierzę w Odgórny Plan, który kieruje naszymi drogami. My  natomiast mając wolność wyboru możemy korzystać z tej ścieżki, która może nie jest najprostsza i może pnie się czasami ostro pod górę, ale wyprowadza nas na piękną pełną niespotykanych, kwiatów i pejzaży polanę. Ja zaufałam i codziennie budząc się dzisiaj dziękuje za piękny dzień, który mnie czeka i przygodę jaką stało się moje życie.

Moją drogę do uzdrowienia zawarłam w książce ,,Hashimoto. Droga do uzdrowienia siebie”.

Tu możesz kupić https://www.aapnaya.pl/produkt/hashimoto-droga-do-uzdrowienia-siebie/

2 Replies to “HASHIMOTO, SZCZYT GÓRY LODOWEJ…”

  1. Pisałam już komentarz pod pani artykułem na blogu p.Agnieszki Maciąg.
    Piszę jeszcze raz tutaj bo bardzo zależy mi na odpowiedzi.Choruję od 10 lat na Hashimoto.Pracuję od 28 lat jako pielęgniarka na oddziale intensywnym.Praca zmianowa,dyżury 12 godzinne, raz dyżur dzienny a innym razem nocny.Nieregularny tryb życia,spania,jedzenia,do tego stres i walka o życie chorego.Zmiana pracy nie wchodzi w grę.
    W wolne dni oczywiście się staram jakoś bardziej odpocząć,zregenerować,lepiej odżywiać.
    Mam pytanie – czy jest jakakolwiek możliwość pomóc sobie przy moim trybie życia,jak pani myśli?
    Takich jak ja jest wiele.Nawet u mnie w pracy.Wiele moich koleżanek choruje.
    Będę wdzięczna za jakąkolwiek podpowiedź i radę.
    Małgorzata

    1. Dzień dobry,
      Pani Małgorzato, zawsze jest możliwość sobie pomóc. Praca jaką Pani wykonuje jest tak jak Pani napisała bardzo obciążająca organizm, ale jest też piękna i szlachetna. Pani Małgorzato pierwszym krokiem do zaczęcia jakichkolwiek zmian w swoim życiu jest zatrzymanie się i rozpisanie sobie punktów, które podałam w artykule czyli
      . Dieta
      · Ruch
      · Sen
      · Radzenie sobie ze stresem
      · Rozwój osobisty
      Co można w nich zmienić, czego brakuje, co można dodać a co ująć. Chociaż parę zdań aby otworzyć głowę, aby spojrzeć na siebie przez pryzmat swojego serca. Emocje jakie się wtedy rodzą oczyszczają nas i łatwiej nam iść dalej. Zmiany, które dokonujemy w sobie zachodzą krok po kroku, o tym pisałam w książce ,, Hashimoto. Droga do uzdrowienia siebie’. Organizuję warsztaty na których wszystkie uczymy się jak z niezaproszoną chorobą iść przez życie. Proszę rozpisać sobie te punkty i napisać do mnie na maila.
      Pozdrawiam Beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *